Puszcza Białowieska i Białoruś.

Trzy lata temu mieliśmy okazje pojechać do Puszczy Białowieskiej na totalnym spontanie.

Nie mieliśmy, wtedy jeszcze dzieci, ale chciałam wam opowiedzieć o tej podróży, gdyż chcielibyśmy tam wrócić jak Kubuś będzie umiał siedzieć na tyle dobrze, aby mógł jeździć w foteliku rowerowym. Więc będzie to przedsmak wpisu, który może za rok pojawi się tutaj na stronie.

Co mam na myśli pisząc, że był to spontaniczny kierunek? W jednym dniu wymyśliliśmy, że wybierzemy się do Białowieży, a drugiego dnia pojechaliśmy, nie rezerwując żadnych noclegów, ani też miejsca w pociągu. O ile miejsce w pociągu jakoś się znalazło tak z noclegiem był problem, gdyż jak się okazało w okresie majowym był to bardzo oblegany kierunek na spędzanie wolnego czasu. Jak udało nam się w końcu znaleźć nocleg? Chodziliśmy od domu do domu, który oferuje noclegi, aż w końcu mój mąż znalazł nam nocleg w – UWAGA- domu starców. Okazało się, że na dole jest dom dla osób chorych i starszych, ale na górze są piękne pokoje, które wynajmują dla turystów. Spędziliśmy tam trzy dni.

Puszcza Białowieska.

Warto zwiedzić Puszcze Białowieską, gdyż jest to miejsce idealne dla rodzin z dziećmi. Dlaczego? Dzieci, przynajmniej moje, uwielbiają oglądać zwierzęta i łono natury, a tam to wszystko jest w jednym miejscu. Jednak ja proponuje zwiedzać, tak jak my to zrobiliśmy czyli na rowerach. Wypożyczalnie rowerów są na każdym rogu. Rowerami można wjechać wszędzie tj. do Białowieskiego Parku, do każdego zoo, dodatkowo są fajne trasy rowerowe przez lasy, które nie są trudne i niebezpieczne, wprost idealne dla dzieci. Dlaczego rowery? Można szybko się przemieszczać, a jest to teren dość rozległy. Fajne miejsca, które można odwiedzić nie są koło siebie, dlatego też rower daje ten komfort, że można pokonać dłuższy dystans szybciej niż na nogach. Oczywiście, w większości miejsc pobiera się opłatę za wejście.

Białoruś.

Ten wpis chciałam jednak w większej mierze poświęcić Białorusi, do której ciągnie się Puszcza Białowieska. Muszę przyznać, że nam osobiście podobała się bardziej niż po polskiej stronie. Ale od początku. W Białowieży w punkcie turystycznym PTTK można wykupić sobie wize na Białoruś, której granica znajduje się w odległości kilku kilometrów. Oferują również wymagane ubezpieczenie, które trzeba wykupić. My czekaliśmy jeden dzień, aby te wszystkie formalności związane z pozwoleniem na przekroczenie granicy przebiegły pozytywnie. Na drugi dzień otrzymaliśmy wszystkie potrzebne dokumenty, numer do PTTK, gdyby coś poszło nie tak, mapę z wyrysowanymi szlakami i miejscami do których możemy się udać na tej wizie ( wykupiliśmy wizę całodniową).Dalsze tereny były zabronione. Nie będę podawać tutaj cen bo możliwe, że z biegiem czasu one się po prostu zmieniły, ale na pewno nie był to kosztowny proces. Oczywiście pojechaliśmy tam na rowerach ponieważ wskazany jest tam ruch rowerowy lub pieszy. Białoruś dla turystów oferuje ok 140 km tras przez dziką naturę,a same drogi są wąskie i bez ruchu samochodowego.

Po przekroczeniu granicy są dwa rozwidlenia. Pierwsze z nich zawiera dłuższą trasę rowerową, a drugie krótszą. Chcieliśmy wybrać ten dłuższy odcinek, ale parę minut przed nami zaczął się palić na drodze wojskowy samochód i zamknęli tą część drogi, więc byliśmy zmuszeni do tej krótszej trasy, która jak się później okazało była świetna.

Cała trasa biegnie przez dziką puszcze, w której, co jakiś czas są tablice informujące o historii roślinności, torfowisk itp. Trasa biegnie wzdłuż pięknego jeziora( nie pamiętam już nazwy), później na trasie pojawia się wioska dziadka mroza. Kurort skonstruowany z drzew, robi wrażenie na pewno, z placami zabaw i różnymi innymi atrakcjami.

Po oddaleniu się od granicy kilka kilometrów napotkaliśmy na drodze coś, co wprowadziło nas w osłupienie. Jadąc sobie spokojnie wytyczonym szlakiem, który jest z resztą bardzo dobrze oznaczony, nie da się zgubić, zauważyliśmy w głębi lasu ogromne metalowe klatki z wybetonowanymi murami. Wjechaliśmy tam i jak się później okazało było to zoo, do którego dostaliśmy się od tyłu, gdzie nie pobierano wejścia, tak jak z drugiej strony. Jaki był jego fenomen? Grube metalowe pręty z murkami betonowymi, oddzielały nas od zwierząt, które mogły stworzyć poczucie niebezpieczeństwa tj. niedźwiedzie, a także wilki. Jak przejeżdżaliśmy koło ich ogromnej klatki, to wydawało się, że próbują nas upolować. Wszystkie zwierzęta były bardzo dzikie, można było poczuć się jak w prawdziwym lesie, w którym sobie żyją i nie są oswojone i przyzwyczajone do naszej obecności. Co najważniejsze nie wyglądało to jak w Polsce, że jest to miejsce wydzielone i bardziej zrobione na farme. Tam dookoła była puszcza, nie było żadnych domków, elementów rolniczych itp. Myślę, że ten klimat bardziej stwarzał im warunki, w których żyją, co może było też powodem, że zachowywały się one tak jak na wolności.

Czy jest to punkt oblegany przez polskich turystów?

Raczej nie. Po drodze spotkaliśmy jedynie kilku kolarzy z Polski i bardzo dużo Białorusinów z dziećmi. Nie wiem czy mamy tendencje do raczej bezpiecznych kierunków, o których wiemy co nie co, a omijamy miejsca, które kiedyś może były niebezpieczne lub dla nas niedostępne i nie chcemy się dowiedzieć czy coś się zmieniło z biegiem czasu. Jak widać dzisiaj kurorty, które kiedyś były bezpiecznym azylem dla turystów, są idealnym celem dla zamachowców, którzy liczą na zniszczenie kraju, który funkcjonuje dzięki ludziom tam odpoczywającym i wspomagającym ich turystykę.

Na co zwrócić uwagę?

Rada dla rodziców z dziećmi , szlaki są dość rozległe, a wiadomo jak to jest z dziećmi, trzeba liczyć się z tym, że będzie to zbyt długa trasa do przejechania dla nich. Dlatego warto wykupić sobie wize dwudniową i spędzić noc po stronie białoruskiej, gdyż granica też jest zamykana wieczorem i nie ma możliwości przekroczenia jej po wyznaczonej godzinie, na co uczulają również w punkcie PTTK.

W skrócie.

Po polskiej stronie puszcza Białowieska wygląda tak, że większość miejsc jest ogrodzona i widać ingerencję człowieka w cały ten niebywały krajobraz, którym i tak się zachwycamy. Po stronie Białoruskiej wszystko jest dzikie, to sobie tam rośnie tak jak natura chce, nikt nie próbuje zrobić z tego biznesu czy też sprząta, żeby ładnie to wyglądało. Całkiem inny świat.

Miejsca piękne, więc polecam z dziećmi, bez dzieci, jak kto woli. Myślę, że dla każdego znajdzie się tam coś interesującego, co pozwoli na fajne spędzenie czasu wolnego i na odpoczynek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *