Serbia, Bośnia i Hercegowina!

Mostar
Mostar

Mój pierwszy wpis na blogu zacznę od podróży z Tymusiem, który miał wtedy nie cały rok i to była jego pierwsza wycieczka poza granice kraju. Wybraliśmy środek transportu jakim jest samochód, zabierając ze sobą rowery. Byliśmy raczej nastawieni na zwiedzanie z rowerami. Podróżowaliśmy nocą tak, aby Tymek mógł przespać się w samochodzie i nie odczuł za bardzo długości trasy. Tak jak każdy rodzic obawialiśmy się, że podróż może okazać się męczarnią dla naszego dziecka, błędnie, zniósł ją lepiej niż my sami.

Serbia

Nasz przystanek na drugi dzień był już w Serbii. Po przekroczeniu granicy zatrzymaliśmy się w mieście Nowy Sad. Tam zrobiliśmy objazdówkę rowerową po mieście. Spędziliśmy świetnie czas, gdyż znaleźliśmy duży park, gdzie Tymek w końcu mógł się wyszaleć.

Serbia- Nowy Sad

 

Bośnia i Hercegowina

Następnego dnia pojechaliśmy w kierunku Bośni i Hercegowiny. Oczywiście mieliśmy kilka przystanków w pięknych widokowych miejscach. Zbliżając się już do granicy z Bośnią i Hercegowiną droga robiła się coraz bardziej widokowa , krajobraz był wprost przepiękny. Uważam, że dla takich widoków warto odwiedzić ten kraj.

Sarajewo

Kolejnym celem naszej podróży było Sarajewo. Dojechaliśmy tam nocą i okazało się , że nasz nocleg wykupiony na bookingu jest na wzgórzu. A tam wzgórza wyglądają jak ścianki wspinaczkowe. Naprawdę podziwiam kierowców, którzy przemierzają te drogi- trzeba mieć silne nerwy! To na pewno! I sprawne hamulce w samochodzie ! Na drugi dzień po zjechaniu ze stromych górek, a raczej zejściu bo wydawało mi się zbyt niebezpieczne zjeżdżanie na rowerze z dzieckiem z tak pionowej drogi, pokręciliśmy się trochę po mieście. Jednak było tak przeludnione, że szybko się pozbieraliśmy i pojechaliśmy dalej.

Mostar

Po męczącej drodze w upałach dotarliśmy do miasta Mostar. Zjawiskowe, które jako pierwsze pokazało nam jak okropna i bezlitosna była wojna domowa, która zakończyła się tam stosunkowo nie dawno. Budynki nosiły jeszcze znamiona zniszczeń tj. mury domów były ostrzelane. I tak w tej części kraju pojechaliśmy rowerami w polecane miejsce turystyczne czyli do miejsca ,gdzie wypływa ze skał rzeka Neretwa płynąca przez Bośnię i Hercegowinę oraz Chorwację. Jednak najlepsze miejsce do jakiego udaliśmy się z pobliskiego Mostaru, już samochodem, był wodospad Kravica. To jest must have na trasie, gdyż jest bardzo zjawiskowy, a latem można tam popływać . My byliśmy w maju więc ta woda jeszcze była zimna i bardzo rwąca, podobno latem jest spokojniejsza i co najważniejsze cieplejsza. Niestety przed wejściem na teren, gdzie znajduje się wodospad należy uiścić opłatę.

Jajce

Ostatnim miejscem naszej przygody z Bośnią i Hercegowiną była miejscowość Jajce. Również warto się tam zatrzymać, gdyż malowniczy krajobraz, który tworzą same wodospady oraz młyny na wodzie zapierają wdech w piersiach. I to był ostatni punkt naszej wycieczki.

Pewnie zapytacie jak dziecko wytrzymało taką podróż?

Celem naszej podróży było zobaczyć jak najwięcej, ale nie za wszelką cenę. Jak widzieliśmy, że nasze dziecko jest zmęczone to wracaliśmy do hotelu lub pakowaliśmy się do samochodu. I tak udało nam się spokojnie zobaczyć dość sporo pięknych miejsc. Jeśli chodzi o ceny są podobne jak w Polsce , wiadomo można zjeść drogo lub tanio, w miejscach bardziej turystycznych ceny są wyższe niż w jakieś knajpie za rogiem, gdzie turystów jest mniej. A co z dziećmi? Dla dzieci jedzenie jest jak w Polsce. Na śniadaniach w hotelach jedliśmy np. parówki, jajecznice itp. Mieliśmy ze sobą jeszcze kaszkę rozpuszczaną w wodzie i kilka słoiczków zupek, ale nie potrzebnie bo wszystko było dostępne w sklepach. Też większość zupek wyrzuciliśmy bo pogoda nas nie rozpieszczała, gdyż momentami termometr wskazywał ponad 30 stopni, a w samochodzie zepsuła nam się klimatyzacja, ale i tak było warto . Co jest dziwnym efektem tej podróży? Tymek polubił jazde w samochodzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *