Słowacja- szlakiem na Babią Góre.

W piękną słoneczną niedziele nasze drogi ponownie zaprowadziły nas na Słowację.

Tym razem odbiliśmy z Orawskiej Polhory na drogę prowadzącą do szlaku , którym można wyjść na Babią Góre od strony słowackiej.

Co prawda nie mieliśmy w zamiarze wychodzić na sam szczyt, ale pospacerować z chłopakami i trochę po obcować z naturą. Ostatni raz w tym miejscu byłam z rodzicami ponad 10 lat temu i nie wiadomo dlaczego, kompletnie o nim zapomniałam. Oczywiście dużo się zmieniło od tego czasu, dlatego to miejsce wprawiało mnie na nowo w zachwyt.

Pogoda była tak idealna, że Babia Góra była widoczna w całej okazałości. Po drodze znajduje się wieża widokowa, pośród rozległych pól uprawnych, przy której można się zatrzymać i wejść na górę. Z najwyższego punktu wieży widać , przy dobrej pogodzie, Tatry.

Jadąc dalej na wprost góry, dojeżdżamy do drewnianej karczmy, która jest schroniskiem i ostatnim punktem trasy. Od tego miejsca można bezpiecznie spacerować z dziećmi, co zauważyłam, większość rodziców miała rowerki, na których ich pociechy sobie jeździły. Droga na szlak w tej bardziej turystycznej części jest pokryta asfaltem, dopiero później, gdy szlak się rozwidla to droga zamienia się już na prawdziwe górskie podłoże. Do tego punktu jest ok 2 km pieszo, co pozwala spokojnie przejść z dziećmi i się wrócić .

Po drodze można sobie przejść kładką po bagnach, poczytać z tablic informacyjnych jakie zwierzątka można na nich spotkać. Tymek był pod wrażeniem kładki, choć nie była ona zbyt bezpieczna i trzeba było go non stop pilnować. Następnie po drodze mijamy jeszcze ogromny ogród, w którym żyją dziki i czasami podchodzą do siatki. A później już tylko natura, polany, las i rzeka.

Cały szlak wiedzie równolegle do rzeki, po drodze mijamy różne rozwidlenia, które może uda nam się przejść za rok. Podczas całej trasy słychać śpiew ptaków, szum rzeki, można pooddychać świeżym powietrzem- otoczenie dla dzieci wymarzone, dla ich dobrego samopoczucia i zdrowia. Tymek mógł się wyszaleć , biegając tam i z powrotem. Cieszyło go wszystko co widział i słyszał, Kuba natomiast cieszy się zawsze jak patrzy na braciszka.

Po przyjściu ze spaceru chłopcy byli tak wykończeni, że szybko rozbiliśmy piknik na polanie, a następnie chłopcy zasnęli. Słowacy bardzo zadbali o ludzi, którzy odwiedzają to miejsce i co jakiś czas są postawione wiaty drewniane ze stolikiem i ławkami, przy których można usiąść i coś zjeść , odpocząć.

Podczas spaceru spotkaliśmy także rowerzystów zjeżdżających z gór, całych w euforii, co może świadczyć o tym, że za pewne szlak wiodący na Małą Babią jest rewelacyjny do zjazdów rowerowych.

Polecam to miejsce na wycieczkę z dziećmi , ponieważ jest bardzo ciekawa, ale również namawiam do wyjścia na Babią Góre ze strony słowackiej. Szlak jest bardzo malowniczy, łagodny i do przejścia dla osób, które rzadko wychodzą w góry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *